Skocz do zawartości
VenomSnake

Zenfone 6 - trochę dłuższa recenzja po miesiącu używania

    Rekomendowane odpowiedzi

    Po miesiącu codziennego użytkowania Zenfone’a 6 postanowiłem napisać o tym sprzęcie nieco dłuższą recenzję. Opiszę tylko i wyłącznie rzeczy, które rzeczywiście poznałem i z których korzystałem, tak by była jak najbardziej rzetelna, nawet kosztem kompletności. Zakładam nowy temat, żeby ten tekst (pewnie ponad 1000-znakowy) nie zginął wśród krótszych postów w temacie o opiniach i wrażeniach. Jeśli istnieje specjalne subforum na recenzje, to proszę moderatorów o przeniesienie i z góry dziękuję ;)

     

    W dzisiejszym świecie smartfonów trendy są generalnie wyznaczone – powoli odchodzi się od jacka i kart MicroSD. Coraz więcej producentów decyduje się na OLED-owe wyświetlacze z notchami i innego rodzaju wycięciami na przednie kamerki. Asus postanowił tu pójść pod prąd i tak jak brzmi ich własny slogan reklamowy, „przeciwstawić się zwyczajnemu”.

    Konstrukcja Zenfone’a jest w moim odczuciu solidna, z pewnością też nieprzeciętna. Telefon waży w plastikowym etui dołączonym do zestawu około 200 g, przez co może wydawać się w pierwszej chwili ciężki osobom, które zamienią swój kilkuletni telefon na propozycję Asusa. Z przodu w cieniutkiej ramce nad wyświetlaczem znajduje się dioda powiadomień i drugorzędny głośniczek. Z tyłu znajduje się podwójny aparat (przynajmniej, gdy znajduje się w tej pozycji, ale o tym później) i optyczny czytnik linii papilarnych działający dość szybko i precyzyjnie. Z lewej strony obudowy możemy wysunąć szufladkę na dwie karty SIM i kartę MicroSD. Z prawej strony znajdują się tradycyjne przyciski od wyłączania telefonu, przełączniki głośności i dodatkowy służący domyślnie do wywołania asystenta Google, choć można go różnie konfigurować. U dołu zaś znajdziemy złącze USB-C, główny głośnik i, chwała projektantom, jacka. Telefon nie jest oficjalnie wodoodporny, choć ku mojemu zaskoczeniu znalazły się osoby, które włożyły go do wody i zrelacjonowały to na youtubie, a Zenfone wytrzymał. Osobiście tego nie próbowałem, nie zamierzam i nie polecam nikomu.

    Niemalże cały pzód telefonu stanowi IPS-owy wyświetlacz fullHD o proporcjach „ajfonowych” (19,5:9, lub jak kto woli 2,16:1). Nie dostrzeżemy tu notcha znanego z na przykład Iphone’ów czy Zenfone’ów starszej generacji, ani wycięcia w ekranie na kamerę stosowanego np. przez Samsunga i Motorolę. Rogi płaskiego ekranu są za to lekko zaokrąglone. Dzięki niezłej gęstości pikseli (403 ppi) obraz jest oczywiście wyraźny, a kolory są wiernie odwzorowane. Asus chwali się maksymalną jasnością w wysokości 600 nitów, choć pomiary różnych recenzentów wahają się między 450, a 600. Prawdopodobnie wyniki różnią się w zależności od konkretnie używanych aplikacji. W moim przypadku używanie telefonu w pełnym słońcu nie było problematyczne – jasność trzeba było ustawić na 80-100 %. Kontrast jest dobry, choć oczywiście nieporównywalny z OLED-ami. Nie oszukujmy się, to nie OLED. Pod paroma względami solidny IPS Zenfone’a jest w stanie przewyższyć tańsze OLED-y.

    Ponad 2 miliony pikseli tego ekranu wyświetlą nam na powitanie androidowy pulpit z odświeżoną nakładką ZenUI. Tym razem Asus postawił na czystszy, bardziej zbliżony do stockowego Androida wygląd. Wszystko działa płynnie, a dodatki tajwańskiego producenta są subtelne i nie wywracają konwencji do góry nogami. Z ważnych dla wielu zgromadzonych tu osób funkcji warto wyróżnić na przykład nagrywanie rozmów dostępne w Androidzie 9 (który jest domyślnie zainstalowany na telefonie) i dżina gier pozwalającego np. na wyłączenie irytujących powiadomień, streamowanie gry w FullHD na Twitchu bądź Youtubie i przyspieszanie i tak już topowego Snapdragona 855.

    Bateria jest po prostu wybitna. 5000 mAh pojemności daje 2 dni normalnej pracy, a wyniki rzędu >10h SOT to chleb powszedni. Śmiem twierdzić, że w ciągu jednego dnia wręcz nie da się rozładować tego akumulatorka (chyba, że ktoś będzie celowo katował telefon benchmarkami przez kilka godzin, czego nie przewiduję). W zestawie jest ładowarka 18W, która naładuje telefon „od zera do setki” w około 2 godziny (przy czym po upływie około 40 minut dojdziemy do 50 %, co powinno tak czy siak wystarczyć na cały dzień). Nakładka Asusa oferuje też konserwację baterii, na przykład przez celowo spowolnione ładowanie (tak, by je rozciągnąć na całą noc) i badanie nawyków ładowania użytkownika. Ważny dla wielu jest też fakt braku możliwości bezprzewodowego naładowania Zenfone’a.

    Szóstka nie rozczarowuje też w departamencie audio. Zacznę od mikrofonu, który w trakcie ostatniego miesiąca należycie rejestrował głównie mój głos. Pytani przeze mnie rozmówcy twierdzili, że słyszą mnie bardzo wyraźnie, nawet wyróżniali jakość rozmowy ze mną w porównaniu do innych znajomych. Jeden mikrofon znajduje się u góry, a drugi u dołu urządzenia, dzięki czemu miałem sporą dowolność w trzymaniu Zenfone’a. Górny głośniczek, z którego zazwyczaj naturalnie korzystamy podczas rozmowy, jest zwyczajnie cichy. Gra dobrze, ale posiada może 1/5 mocy głównego, co może nie wystarczyć w bardzo głośnym i zatłoczonym miejscu.. Możemy zatem zapomnieć o autentycznym głośnikowym stereo, lecz tę wadę wynagradza solidny głośnik dolny. Oferuje on czysty dźwięk bez jakichkolwiek szumów zarówno przy niskiej, jak i wysokiej głośności. A potrafi być naprawdę głośny, zwłaszcza w trybie „na zewnątrz”, który podbija decybele kosztem utraty jakości (która często jest niedosłyszalna). W pudełku znajdują się słuchawki douszne ZenEar Pro grające przyzwoicie, a ich pełen potencjał uwalnia kolejny as w rękawie nakładki Asusa – kreator audio. Zawiera on między innymi przystępny dla przeciętnego słuchacza equalizer, możliwość dostosowania go do konkretnego modelu słuchawek (w bazie danych znajduje się całe mnóstwo konfiguracji do modeli wielu producentów) i do swojego słuchu. Otrzymujemy również możliwość ustawienia lekkiej zmiany profilu dźwięku do gatunku muzyki, którego aktualnie słuchamy i efekt słuchawkowy imitujący dobieganie muzyki z przodu (telefon wspiera słuchawkowy dźwięk przestrzenny 7.1). Słuchanie muzyki w wysokiej jakości na paru modelach słuchawek było czystą przyjemnością.

    W każdej szanującej się recenzji musi się też znaleźć parę słów o aparacie. Tutaj nie będę Wam prezentował osobiście wykonanych zdjęć i nagrań, bowiem nieco mija się to z celem. W internecie zapewne zdążyliście już obejrzeć dziesiątki próbek możliwości Asusa. Wspomnę tu tylko o tym, co mi się podobało, ale też czego mi brakowało. Oczywiście na pierwszy plan wychodzi główna innowacja szóstki, którą jest obrotowy aparat. Selfiki wykonane głównym aparatem mają niezrównaną jakość, na podobnej zasadzie możemy zaskoczyć przyjaciół szerokokątnymi selfie, co może się przydać podczas spotkania z większą grupą osób. Inną rzeczywiście przydatną funkcją jest panorama. Do tej pory by ją wykonać przesuwaliśmy telefon w bok, przy czym często ręka nie utrzymywała się na stałej wysokości, a zdjęcie wychodziło mizernie. Tutaj wystarczy trzymać telefon w miejscu (albo użyć statywu, co serdecznie polecam), a parę zębatek mechanizmu obrotowego wykona za nas całą robotę. Asus chwali się też motion trackingiem (aparat sam obraca się podążając za wskazanym obiektem) i możliwością nachylenia aparatu przy pomocy przycisków głośności pod dowolnym kątem. Osobiście nie widzę dla tych rozwiązań poważnego zastosowania, ale miło, że po prostu tu są. Sam mechanizm obrotu wygląda na wytrzymały. Automatycznie chowa się, gdy upuścimy telefon z obróconym aparatem i jest w stanie przetrwać chwilowe wstrzymanie obrotu przez różne przeszkody. Główna matryca od Sony ma 48 mpx, lecz obrazki są domyślnie skalowane do 12 mpx (4000x3000 pikseli). Można to obejść w trybie ręcznym, jednak wtedy trzeba zrezygnować z HDR-u, który w trybie auto robi robotę. Warto mimo braku doświadczenia i wiedzy o fotografii przynajmniej zerknąć na tryb Pro, który oferuje na przykład czas ekspozycji do 32 sekund i obsługuje pliki RAW. Brakuje tu trzeciego obiektywu telephoto, a co za tym idzie poważnego zoomu optycznego. Przy pomocy głównego sensora nagramy wideo w 4K 60 fps, zaś szerokokątny obiektyw oferuje 4K 30 fps. Elektroniczna stabilizacja obrazu działa należycie, nie ma tu natomiast optycznej stabilizacji. Tempo zwolnimy w FullHD do 240 klatek na sekundę. Wprawdzie można podwoić tę liczbę w HD, lecz idzie za tym spora utrata jakości nagrania.

    Na koniec kilka króciutkich wad i zalet pominiętych wcześniej w paru podpunktach:

     

    • Dobra antena dająca "więcej kresek" od paru innych telefonów, z których miałem okazję korzystać
    • Z drugiej strony brak wsparcia dla przyszłościowych technologii łączności (5G i Wi-Fi 6)
    • Bardzo wysoka wartość sprzętu w stosunku do ceny
    • Obudowa lubi zbierać odciski palców
    • Długie wsparcie (Asus zapewnia aktualizacje przynajmniej do Androida 10 i 11)

    Gdybym ponownie miał wydać na telefon 2400 zł (tyle kosztuje wersja 6/128 GB), to wybór byłby oczywisty. Za te pieniądze bardzo trudno znaleźć telefon z taką jakością podzespołów, jednocześnie oferujący innowację w stylu obrotowej kamery. Polecam go wszystkim osobom poszukującym czegoś niecodziennego, a jednocześnie z klasą.

     

    To moja pierwsza recenzja sprzętu elektronicznego w historii. Mam nadzieję, że Wam się podobała i zapraszam do zadawania pytań poniżej ;)

    • Lubię to! 7

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się

    • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

      Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    x